Author Archives: przyj

Wagoniki na linie (Zrób to sam)

Rozpoczynamy nowy cykl na naszym blogu.

Bohaterami będą konstrukcje zabawek przedstawione w książkach dla majsterkowiczów z epoki PRLu. Co ważne, w pewnej części sami będziemy korzystać z propozycji przedstawionych w tych książkach. Oczywiście nasze konstrukcje będą umowne i prostsze od oryginałów. Was zachęcamy do korzystania z nich w pełni.

Na początek: Samobieżne wagoniki na linie.

Pomysł zaczerpnęliśmy z książki „Vademecum Zrób Sam” wydanej w 1984 roku. To zabawka dość skomplikowana, jej budowa została pokazana aż na 4 stronach.

zrob1  zrob2

zrob4  zrob3

Najtrudniejsze jest skonstruowanie silnika. Dlatego my zrobiliśmy wersję „ręczną”.

Oto zestaw z jakiego korzystaliśmy w naszej konstrukcji. Użyliśmy rzeczy dostępnych w tym czasie w mieszkaniu.

zrob5

Zaczęliśmy od narysowania i wycięcia wagonika.

zrob6

zrob7

Następnie skleiliśmy wagonik. Kołowrotek zaczepiliśmy na sznurku przywiązanym do nici. Te przymocowaliśmy do krzesła i fragmentu stolika. I oto jest!

zrob9

Pierwsi klienci naszej kolejki byli bardzo zadowoleni.

zrob10

A jak wygląda Twoja kolejka?

Otagowane , , , ,

Palce nie odrastają!

Bez przesady można powiedzieć, że ten przedmiot był obecny w każdym domu w epoce PRLu. Sam zresztą uwielbiałem go używać jako dziecko. Oto piękna maszynka do mielenia mięsa.

maszynka1

Oczywiście takich maszynek były przeróżne typy. Naszą przymocowuje się do blatu na zasadzie przyssawki. Pięknie można w niej mielić chociażby mięso na tatara.

Takie maszynki produkowały m.in. zakłady Domgos, których było w PRLu kilka, w Krakowie, Częstochowie czy Katowicach.

maszynka2

Z maszynkami był tylko jeden problem. Bardzo często nie było po prostu co w niej mielić. O tym jak wyglądały przez wiele lat w PRLu sklepy mięsne dobrze świadczy to zdjęcie zaczerpnięte z książki „PRL czas nonsensu”.

miesny

Bywały jednak wyjątki. Mówi o nich „Dziennik telewizyjny” z 1988 roku pokazujący w pełni zaopatrzony sklep mięsny w Kielcach.

Maszynek do mielenia używano na potęgę co wiązało się z wieloma wypadkami. Nie wszyscy bowiem potrafili nie wpychać w nie swoich palców. Przestrzegał przed tym taki oto plakat.

plakat

Pamiętajcie: „Palce nie odrastają!”.

Otagowane , , , ,

Sex-Man i erotyczne gwiazdy

Dzisiejszy wpis będzie jednym z najbardziej obszernych w historii naszego bloga, ale też wpisem wyjątkowym. Dotyczy bowiem tematu tabu przez wiele lat PRLu. Chodzi oczywiście o erotykę. Z tego też powodu kilka zdjęć jest przez nas ocenzurowanych.

Pretekstem dla tego wpisu jest dar jaki otrzymaliśmy od naszego przyjaciela Miłosza z Gdańska. To o wyjątkowe czasopisma erotyczne i karty do gry.

fantasy1

„Sexual Fantasy” już z okładki bije ostrymi zdjęciami. W gazecie rządzą baaardzo odważne zdjęcia, na których są baaardzo bujnie owłosieni panowie i niemniej owłosione panie (wszędzie owłosione dodajmy).

Gazety pochodzą z 1977 roku i wychodzą 6 razy do roku, jak informuje napis na okładce – w kolorze.  Historie zaczynają się delikatnie, ale rozkręcają do naprawdę ostrych akcji. To jeden z początków, a na dole, po prawej informacje o gazetce:

fantasy2

Wydawała je słynna duńska firma Color Climax. W ich produkcjach występowały takie gwiazdy sex biznesu jak Ron Jeremy czy Rocco Siffredi.

Kolejny początek „pewnej” sytuacji daje przykład wielu przedmiotów, które mogły być przez nas bardzo pożądane. Butelka piwa Carlsberg, Coca-Cola, dywan na ścianie, a nawet magnetofon szpulowy…

fantasy3

Więcej zdjęć tego magazynu tu nie opublikujemy, ale wierzcie, że są naprawdę ostre i dla wielu na pewno niesmaczne.

Wraz z gazetkami dostaliśmy talię kart, z której całych zdjęć też nie będziemy pokazywać. Zaznaczamy tylko ciekawy fakt, że występujące w nich pary czy trójkąty pojawiają się na kilku kartach. Oto dowód:

karty1    karty1b

Ten zestaw sprowokował nas do kilku uwag na temat erotyki w PRLu.

Przez wiele lat było to temat w zasadzie nieistniejący. W latach 50. miesięcznik „Zdrowie” potrafił umieścic zdanie typu: „Narządy płciowe są różne u mężczyzn i kobiet”.

Pod koniec lat 60. wypuszczono co prawda książkę „Życie płciowe człowieka”, ale była przeznaczona tylko dla „światłej inteligencji”. Pierwszy poradnik seksuologii napisała Michalina Wisłocka. Wydana w 1976 roku „Sztuka kochania” okazała się ogromnym hitem.

Zdjęcia dziewczyn, które jednak dzisiaj na pewno nie zostałyby uznane za erotyczne, publikowały gazety typu „ITD”, „Razem” czy „Żołnierz Wolności”. W październiku 1987 roku ukazał się pierwszy numer „Magazynu Poradniczo-Hobbystycznego Pan”. Przetrwał do 1992 roku, kiedy pojawił się pierwszy polski „Playboy”.

Golizny nie brakowało w kinie. Na początku lat 70. w obrazie „Kardiogram” można było podziwiać biust Anny Seniuk. Erotyka gościła także na plakatach filmowych i teatralnych. Album „Ach! Plakat filmowy w Polsce” daje doskonały przykład plakatów do filmów „Wirujący seks” (chodzi oczywiście o „Dirty Dancing”) oraz „Casanova” Felliniego.

plakat1

W latach 70. czynna też była plaża nudystów nad Bałtykiem w miejscowości Chałupy.  W książce „Urok tamtych lat” znalazło się kilka świetnych zdjęć Zenona Zyburtowicza z plaży nudystów. Wśród nich taka perełka:

nudysci1

W dziwny, zawoalowany sposób erotykę traktowali satyrycy. Oto przykład z albumu „Smaczki i zapachy PRLu” autorstwa Zbigniewa Lengrena:

satyra1

Wracając do książek mamy w naszych zbiorach wyjątkową pozycję Zbigniewa Lwa-Starowicza z lat 80. To „Seks partnerski”.

lewstarowicz1

W niej wiele odważnych tematów dotyczących erotycznych mitów, orgazmów, dewiacji, a nawet typy pozycji z takimi rysunkami:

lewstarowicz3

Co ważne, znalazł się również w książce wykaz poradni przedmałżeńskich, a całość wydana została w wiele mówiącym, ogromnym nakładzie 100 tysięcy egzemplarzy. Naszą szczególną uwagę zwrócił w książce opis Sexy-Mana i jego zdjęcia. Nam pan z wąsem przypomina trochę Andrzeja Zauchę…

lewstarowicz4

To na pewno nie koniec tematu erotyki w PRLu na naszym blogu…

Otagowane , , , , , , , ,

No to siup!

Pisaliśmy już na naszym blogu o pięknym sprzęcie wykonywanym przez Zakłady Radiowe im. Kasprzaka: https://bufetprl.com/2013/01/21/grundigi-do-wszystkiego/

Wspominaliśmy również o gadżetach reklamowych z PRLu: https://bufetprl.com/2013/03/25/zgrabny-gadzet-reklamowy/

Czas połączyć te dwie historie. Oto kieliszki turystyczne:

kieliszek1

Jedne z nich to zapewne gadżet reklamowy. Zapinane w czarnym etui, mają na górze reklamę ZRK Unitra.

Na drugich, zapakowanych w plastikowy pojemnik, widnieje logo zakładu, nazwa (Zakłady Wytwórcze Zjednoczenie Kraków) oraz cena – dlatego najpewniej można je było zwyczajnie kupić.

kieliszek3   kieliszek2

To oczywiście gadżet typowo męski. Chętnie używany na wszelkiego rodzaju wyjazdach pracowniczych, wczasach, ogniskach itp.

Mały, zgrabny i praktyczny – oto jego cechy.

kieliszek4

Takie kieliszki turystyczne wyrabiały zresztą przeróżne firmy, a nawet miasta ze swoim logo. Różne były również opakowania i same kieliszki. Jest na przykład model, w którym kieliszki się nawzajem w siebie wkręcają.

U nas to na pewno nie ostatni wpis dotyczący tego jakże istotnego przedmiotu w życiu mężczyzny w PRLu…

Otagowane , , , , , ,

Non Stop – „inny” miesięcznik muzyczny

Mamy w naszych zbiorach gazetę zupełnie wyjątkową. Jeden z najważniejszych periodyków muzycznych w historii naszego kraju i jednocześnie… jeden z najbrzydszych. Oto „Non Stop”.

nonstop1

Nasz numer pochodzi ze stycznia 1988 roku, ale „Non Stop” był już na rynku dobrych kilkanaście lat.

Pojawił się w 1972 roku  jako dodatek do „Tygodnika Demokratycznego”, czyli prasowego organu Stronnictwa Demokratycznego. Stronnictwo Ludowe miało swoją „Nową wieś”, w której wspominali o zespołach muzycznych, dlatego SD nie chciało być gorsze.

Pierwszym szefem był autor wielu znanych tekstów (m.in. dla Piotra Szczepanika) Andrzej Tulczyński. Mimo bardzo ubogiej szaty graficznej i marnej jakości papieru gazeta szybko osiągnęła ponad 100 tysięczny nakład.

Na początku lat 80., kiedy władzę w gazecie przejął Wojciech Mann profil ewidentnie zmienił się z popowego na rockowy. Pisali wtedy do „Non Stopu” m.in. Jan Chojnacki, Filip Łobodziński oraz Roman Rogowiecki. W 1988 roku kierownictwo w gazecie objął Zbigniew Hołdys z Perfectu. Rok później kilku dziennikarzy odeszło i założyło inną muzyczną gazetę „Rock’n’roll”. „Non Stop” przetrwał zaledwie jeszcze rok. Ostatni numer ukazał się w lipcu 1990.

Co ciekawe, był to chyba jedyny na świecie miesięcznik bez winiety i logo. Zmieniały się one niemal co każdy numer.

Bardzo popularne były plebiscyty organizowane przez gazetę. Nasz egzemplarz jest właśnie w dużej mierze wypełniony takim plebiscytem. Jak widać na okładce przedstawia najpopularniejszych artystów 1987 roku.

nonstop6

nonstop5

Szefowanie „Non Stop” nie przeszkadzało Hołdysowi znaleźć się wśród „najpopularniejszych”.

nonstop2

Najlepiej zawartość gazety oddaje powyższy spis treści.

Gazeta czarowała również reklamami, np szukających chętnych do pracy kopalni węgla, albo sprzętu muzycznego. Zwracam uwagę na cenę poniższego klawisza Yamaha, podaną w niemieckich Markach,

Oczywiście nie brakowało w „Non Stopie” również ogłoszeń. A wśród nich rodzynków  w stylu:

„Znana fotomodelka oczekuje atrakcyjnych propozycji…”

nonstop4

Na koniec strona ze wiele mówiącą o gazecie stopką, lista przebojów z Wielkiej Brytanii i USA oraz listy do redakcji. Zacna lektura…

nonstop3

Otagowane , , , , , ,

Przyjaciółka – pierwszy rocznik

Numer 24 z 29 sierpnia 1948 roku:

przyj1

Ta tym skanie tego nie widać, ale na samym dole okładki widnieje wiele mówiący napis: „Ostatnie dni wakacji”.

W tym numerze „Przyjaciółki” naszą uwagę przyciągnęła m.in. rubryka „Kobieta w świecie”. To przykłady wybitnych osiągnięć kobiet. Wśród nich chociażby opowieść o Irenie Kempównej, wybitnej polskiej szybowniczce, która zmarła w 2002 roku w Bazylei. Ta uczestniczka Powstania Warszawskiego na przełomie lat 40. i 50. ustanowiła kilkanaście rekordów Polski w lotnictwie. W roku 1951 z powodów politycznych odsuniętą ją od pasji. Wyjechała do Szwajcarii i tam pracowała jako instruktorka w symulatorze. „Przyjaciółka” poświęciła jej małą notkę:

„Irena Kempówna – znana pilotka szybowca ustaliła ostatnio rekord lotu z pasażerem na szybowcu „Żuraw”, przebywając w powietrzu 10 godzin i 31 minut z osiągnięciem 1.200 metrów wysokości”.

Bardzo ciekawa jest również inna notka z tej rubryki:

„Skok w dal, skok wzwyż smukłe ciało, pięknie naprężone mięśnie, zdrowie, tężyzna fizyczna – to rozgrywka spotkań lekkoatletycznych Kraków – Śląsk w Katowicach. Legotkówna ustaliła 5,20 mtr. w skoku w dal. Pankówna – 1,42 mtr. w skoku wzwyż”.

Warto przypomnieć, że podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 roku złoty medal w skoku w dal Węgierce Oldze Gyarmati dał wynik 5,69 m, a w skoku wzwyż Amerykance Alice Coachman 1,68 m.

przyj2

Tym razem pominiemy przepisy kulinarne i odpowiedzi na listy od czytelniczek, a zaprezentujemy piękne wykroje/propozycje dla dzieci: praktyczny płaszczyk, miła sukienka, dwurzędowa marynarka, jesienny płaszczyk oraz ciepły płaszczyk.

Z boku piękna reklama wody kwiatowej Anida:

przyj3

Otagowane , , , , , ,

Bezpieczne lądowanie tylko w Czechosłowackim kasku

Spadochroniarstwo uprawiano na ziemiach polskich już w okresie międzywojennym. Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej miała wtedy nawet hasło: „Młodzież na spadochrony”. Był to wtedy, zresztą teraz nie jest inaczej, sport bardzo niebezpieczny. Jednym z niezmiernie przydatnych przedmiotów jest w nim specjalny kask, choć szczerze mówiąc jak się spadochron nie otworzy to i tak niewiele pomoże.

Nasza kolekcja, dzięki przyjacielowi Piotrowi, wzbogaciła się o dwa wyjątkowe kaski spadochronowe produkcji czechosłowackiej.

kask3

Mają pasek, gąbeczki wyciszające uszy i specyficzny tył, a właściwie jego brak, by spadochroniarz mógł swobodnie poruszać głową.

kask2

Kaski pochodzą z magazynu w Trójmieście i były zapewne używane przez skoczków nie tylko czechosłowackich, ale również polskich.

A na przeciętnej głowie wyglądają tak:

kask1

W środku mają pieczątki z napisem „79 Ergon Praha”, których niestety do tej pory nie udało nam się do końca rozstrzygnąć. Praska firma Ergon zajmuje się obecnie produkcją sprzętu medycznego.

W PRLu spadochroniarstwo promowano w wielu ówczesnych komiksach, chociażby Tytusie. Już w IV księdze z lat 70. opowiadającej o wojskowości oglądamy bohaterów skaczących z samolotów. Ich kaski jednak różnią się od naszych, co widać na załączonym obrazku.

tytus2

tytus1

Problem skoków poruszono również w książce „Zrób to sam” z 1984 roku. Pomysł na zabawkę jest następujący:

zrob to sam2

zrob to sam1

A na deser piękna news o skoczkach używających właśnie dokładnie takich kasków jakie znalazły się w naszej kolekcji.

Oto studio sport z Dziennika Telewizyjnego z 1984 roku. Skoki od 1:59:

 

Otagowane , , , ,

I stała się światłość

Kto nie widział tego przedmiotu żyjąc w epoce PRLu to prawdopodobnie nie chodził do szkoły. Niemal w każdej placówce wisiały bowiem takie piękne lampy zwane żyrandolami.

lampa3

Na tym zdjęciu widać akurat egzemplarz, który aktualnie daje światło w sympatycznej klubokawiarni KiciaKocia na warszawskim Grochowie.

Plastikowe lampy (mamy ich kilka) były jednymi z pierwszych przedmiotów jakie trafiły do naszej kolekcji. W pełni sprawne, z uchwytami podtrzymującymi klosz oraz okablowaniem. Doskonale sprawdzały się w miejscach użyteczności publicznej, nie tylko szkołach. Mamy na to zresztą namacalny dowód. Oto recepcja pięknego ośrodka wypoczynkowego Siedem Wysp w Łupawsku nad jeziorem Jasień, na Pomorzu (zdjęcie zrobione w tym roku). Puchary sportowe oświetlają właśnie takie lampy.

lampa4

Oświetlały one zresztą również szpitale, urzędy, hotele robotnicze. Ba, świeciły także w warszawskim salonie Empik przy ulicy Marszałkowskiej.

W szkołach w tą piękną geometryczną formę wrzucaliśmy papierki traktując ją jak kosz.

Przyznajemy się, że niestety nie znamy producenta tych lamp. Liczymy na waszą pomoc.

Wpis z maja 2015:

I udało się! Dzięki Wam wiemy, że lampy produkowane były przez Zakład Sprzętu Oświetleniowego „Polam-Wilkasy” koło Giżycka. Więcej o nich w komentarzach pod wpisem. Pięknie dziękujemy!

Nasz egzemplarz jeszcze czeka na miejsce godne powieszenia.

lampa2

Otagowane , , , ,

Przyjaciółka – pierwszy rocznik

Numer 23 z 22 sierpnia 1948 roku:

przyj1

Okładka tego numeru pierwszego rocznika „Przyjaciółki” nie powinna dziwić. Pani rzucająca kulą to nawiązanie do zakończonych ledwie kilka dni po wydaniu tego numeru Igrzysk Olimpijskich w Londynie 1948. Były wyjątkowe z wielu powodów.

Anglia jeszcze nie pozbierała się z wojennych zniszczeń, dlatego zawody organizowano w spartańskich warunkach. Ekipy przywoziły nawet własną żywność. Po raz pierwszy istotną rolę odegrały tu kobiety. Takie gwiazdy jak holenderska zdobywczyni 4 złotych medali Fanny Blankers-Koen rozpalały widzów. Polska przetrzebiona wojennymi stratami wysłała skromną reprezentację złożoną z 24 sportowców, w tym 4 kobiet. Jedyny medal dla Polski, brązowy w boksie, wywalczył Aleksy Antkiewicz. Co ciekawe, „Przyjaciółka” nie informuje czytelniczek o medalu, ale przyznaje, że polskie zawodniczki zawiodły:

przyj2

Igrzyskom w Londynie poświęcono zaledwie ten mały artykulik, resztę gazety tradycyjnie wypełniły różnorakie porady i przepisy. Zestaw obiadowy na ten tydzień prezentuje się następująco:

przyj3

Dniem bez ziemniaka był tu tylko czwartek.

Przejdźmy do ulubionego przez nas działu „Czytelnicy piszą – Przyjaciółka odpowiada”.

Wśród nich porada dotycząca włosów na nogach. Tutaj przestroga: „W każdym wypadku nie należy włosków golić, ani ścinać nożyczkami, gdyż po takim zabiegu odrastają one jeszcze grubsze i ciemniejsze”.

Zmartwionej Krysi, która nie umie obcować z ludźmi „Przyjaciółka” radzi z kolei: „Te myśli, które kłębią się pani w główce należy ubrać w słowa, bowiem mądre słowa, wypowiedziane we właściwej chwili mogą przynieść wiele dobra innym i stanowią serdeczne ogniwa, które ludzi ze sobą wiążą”.

Nic dodać i nic ująć:

przyj4

Otagowane , , , , , ,

Logika, panie, logika

Układanka logiczna z klocków złożonych z pięciu kwadratów. A że z tych kwadratów można ułożyć 12 różnych figur to właśnie tyle składa się na naszą grę zwaną pentomino. Oto Układanka z jednym rozwiązaniem:

IMG_3603

W Wielkiej Brytanii ta gra znana jest pod nazwą maestro puzzle. Pentomino inspirowała się słynna gra Tetris.

Nasza pochodzi prawdopodobnie z lat 70. Jej koszt to 7.70zł. Wyprodukowała ją nieistniejąca już Spółdzielnia Inwalidów Polimer z Łodzi. Jak informuje pieczątka produkt ma gatunek 1. Dla ułatwienia klocki mają różne kolory. Rozwiązanie jest narysowane na karteczce dołączonej do zestawu. Jednak wbrew nazwie jest kilka możliwości ułożenia układanki. Poprzedni właściciel włożył tu nawet kartki z narysowanymi swoimi rozwiązaniami. Mimo to naprawdę nie jest łatwo…

ukladanka1

Otagowane , , ,
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij